16. tydzień ciąży

Mój brzuch rośnie jak na drożdżach. Te jeansy, to jedyne porządne spodnie, w które jeszcze się mieszczę. Staram się też korzystać z płaszczy, w które wchodzę, bo jeszcze chwila i będą musiały leżakować do następnego roku.

Na razie moja skóra, którą co dzień nawilżam po dwa razy, daje sobie radę. Niestety rozkład tłuszczu spowodował pojawienie się cellulitu. No cóż, tak to już kobiety mają (Beyonce też ;)). Na jego pojawienie się wpłynęła zapewne dieta oraz brak ruchu (jestem żywiołową osobą, ale w ciąży dużo leżę i dostaję zadyszki – mam  teraz krótki oddech). Na likwidację skórki pomarańczowej powinny pomóc masaże, ale na razie na mnie nie działają. Nie wpływa to na moje samopoczucie, więc nie ma czym się przejmować, bo po co? Skupiam się natomiast na nawilżaniu, żeby zapobiec rozstępom, bo gdy te się pojawią, to już praktycznie zostaną z nami na zawsze.

Czwarty miesiąc przyniósł mi trochę więcej energii, więc staram się to wykorzystywać. Poprzednie miesiące praktycznie przespałam, męczyłam się z mdłościami, których nie mogłam zwalczyć. Migdały dawały co prawda ulgę, ale tylko chwilową (podczas ich jedzenia). Imbir, polecany przez lekarzy, nie działał na mnie wcale. Szczęśliwie nie miałam wymiotów!

Podobno w tym miesiącu dziecko słyszy dźwięki. Słyszałam o tym, żeby otaczać się przyjemnymi dla ucha tonami. Niejednokrotnie mówiono mi, żeby słuchać muzyki klasycznej. Lubię ją, dlatego chętnie się nią „otoczę” :). Póki co słuch dziecka jest jeszcze słabo rozwinięty, ale na naukę nigdy nie jest za wcześnie :).

16. tydzień

16. tydzień

Mój apetyt nie maleje. Mam ochotę na różne rzeczy, szczególnie mięsne, gdzie wcześniej nie przepadałam za takowymi potrawami. Bardzo rzadko miewam zachciankę na coś słodkiego. Prędzej chwycę coś słonego. Kiedyś objadałam się czekoladami, teraz kilka kostek mi wystarczy. Staram się urozmaicać dietę, by dziecko mogło poznawać różne smaki.

Minął mi wstręt do zapachów. Już mnie tak bardzo nie „atakują”. Wcześniej prosiłam nawet Filipa, by unikał perfum.

Od początku ciąży borykam się z wypryskami. Nie chcą mnie opuścić. Wcześniej miałam problemy z trądzikiem, możliwe że dostałam to „w spadku” wraz z paczką genów. Wypryski i krosty wystąpiły mi też (oprócz twarzy) na dekolcie i wybiórczo na plecach, a z tym się u siebie jeszcze nie spotkałam. Jak widać hormony szaleją na całego.

Cera1Cera

Pozdrawiam,
Agnieszka

Reklamy

7 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s